Otagowano: skrobia ziemniaczana
W lasach otaczających moją rodzinną wieś pełno jest ruin poniemieckich domów. W większości wypadków są to zarośnięte rozmaitymi krzewami fundamenty. To, czego nie potrzebowali ludzie, pochłonęła przyroda. Kiedy byłam małą dziewczynką lubiłam się bawić w...
Na studiach w ramach kursu pedagogicznego miałam zajęcia z emisji głosu. Dowiedziałam się na nich między innymi, że w trosce o struny głosowe należy często jeść kisiel. Nauczycielką nie zostałam, ale praca, którą podjęłam, wymagała...
Pewnego letniego dnia, trzy lata temu, gdy nosiłam Głodzillę pod sercem obudziłam się z ogromną zachciewajką na rabarbar. Wytoczyłam się ze swoim brzuszyskiem, zwanym przez wszystkich czule brzuszkiem, na poszukiwania. Dotarłam na pobliski bazarek, wybrałam...
Zauważyłyście, drogie Czytelniczki, że mężczyźni już od maleńkości znajdują upodobanie w daniach, przy których kobieta musi się nastać przy garach? Zarówno mój Małż, jak i Człowiek Wyżerka z dzikim entuzjazmem witają pierogi, gołąbki i inne...
Kiedy nosiłam Głodzillę pod sercem, bardzo często piekłam to ciasto (nawet 2 razy w tygodniu przez większą część sezonu truskawkowego). Pewnie temu zawdzięczałam znaczny przyrost masy 😛 Dopiero w tym roku dodałam do tego ciasta...
Wielkanoc w tym roku ma być zimniejsza od Bożego Narodzenia! Zgroza! Jutro wyjeżdżam z Człowiekiem Wyżerką i Panną Grymaśną do moich Rodziców. W Kotlinie Kłodzkiej zapowiadają się białe święta. Mam nadzieję, że przystopuje to nieco zapędy...
Nie będę się rozwodziła na temat tego lodowatego białego paskudztwa, które chyba wszyscy mamy na parapetach, chodnikach, trawnikach i powyżej uszu. Powiem tylko, że mnie to ohydztwo zainspirowało do upieczenia wielkanocnej baby – tak w...
W wielu domach ogłoszono akcję „zjedz to, bo szkoda wyrzucić” – u nas w tym roku nie, bo święta spędzaliśmy na występach gościnnych. Co prawda dostaliśmy masę wałówki, ale darczyńcy postanowili nam osłodzić rozłąkę, zasypując...
Drożdżówki z budyniem – ich smak przywołuje szkolne wspomnienia 🙂 Jako licealistce często zdarzało mi się pędzić na długiej przerwie do pobliskiej cukierni i kupować jedną (czy dwie). Przygotowywane przez mamę kanapki wracały wtedy...