Śledzie po kaszubsku (i prawo zachowania energii)
Nie spodziewałam się, że po powrocie do pracy będę miała tak mało czasu i siły na blogowe aktywności – ciągle próbuję złapać rytm, ale słabo mi to wychodzi. Życie mamuśki na etacie nie jest wcale...
Nie spodziewałam się, że po powrocie do pracy będę miała tak mało czasu i siły na blogowe aktywności – ciągle próbuję złapać rytm, ale słabo mi to wychodzi. Życie mamuśki na etacie nie jest wcale...
W czasach „przeddzieciowych” wydawało mi się, że to, czy córeczka okaże się „małą miss” czy chłopczycą, zależy tylko od wychowania, bo moja mama mnie nie stroiła w sukieneczki, nie robiła mi dziewczęcych fryzurek i sama...
Więcej